piątek, 15 sierpnia 2014

10 kandydatów na youngtimera

Witajcie w top srylionie. Po 4 przejawach triumfu marketingu nad zdrowym rozsądkiem (LINK) i 10 najgłupszych suvach (LINK) dziś zajmiemy się tym co wszyscy lubimy najbardziej czyli jaktajmerami.
Na początek warto odpowiedzieć sobie na kilka pytań:
1.Co sprawia że auto uznane może być za youngtimera?
2.Czy youngtimerem może być tylko Fiat 125p, Borewicz w Akwarium, Maluch GLEBA FELA BBS i Syrena Stopienć?
3.W jakie auta inwestować żeby za kilkanaście lat można było odsprzedać je z zyskiem jako klasyki?
Co do pierwszego pytania, jest to kwestia mocno dyskusyjna. Wszyscy zgadzają się że youngtimer musi mieć w sobie coś godnego zachowania i specyficznego czego nie uświadczymy w innych autach. Jednak co do tego czym to "coś" ma być zdania są podzielone. Osobiście uważam że nie należy deprecjonować aut z lat '90 tak jak to robią niektórzy motoryzacyjni puryści. Dlaczego na przykład takie CC Sporting które niemal znikneło z naszych dróg jest gorsze od Dużego Fiata którego na każdym osiedlu z wielkiej płyty jest na pęczki?
Ad.2 Litości! Oczywiście że nie. Nie jesteśmy na spocie Youngtimer Warsaw!
Jeśli natomiast chcecie znać odpowiedź na trzecie pytanie to czytajcie dalej. Zapraszam na prezentację 10 kandydatów do miana youngtimera za kilka-kilkanaście lat.

1.Citroen C6
Ostatni z superluksusowych, hydropneumatycznych Citroenów. Bezpośredni następca takich legend jak DS, CX i XM. Niezbyt przypadł do gustu konserwatywnym klientom którzy w myśl zasady że "samochody francuskie wybuchajo i urywają rence i nogi" wybierali nudne teutońskie limuzyny jak Phaeton czy A6. Limuzyna Citroena jest czymś tak kompletnie, zupełnie innym i oryginalnym że korpopracownicy po prostu nie ogarniajo. Najmocniejszymi punktami C6 jest przezajebista stylistyka nadwozia z wklęsłą tylną szybą dzięki czemu podczas jazdy nie osiadają na niej krople wody i hydropneumatyczne zawieszenie Hydractive 3+ posiadające 16 stopni i 3 tryby tłumienia nierówności. Warto rozejrzeć się za wersją benzynową 3.0 V6 ponieważ jest ona wolnossąca. Wszystkie diesle występowały niestety w wersjach bi-turbo. Zbudowano tylko 23 tysiące sztuk. Chcesz poczuć się jak Jacques Chirac czy Nicolas Sarkozy? Bierz C6.
Co z tego że jego elektronika jest bardziej skomplikowana niż kobieca psychika? Co z tego że dostęp do bagażnika jest idiotycznie utrudniony?
Jeremy Clarkson w jednej ze swoich książek jako auto posiadające duszę wskazał Alfę-Romeo 166. I,borze tucholski, jak strasznie się mylił. Jest jedno auto które ma duszę i jest nim C6!
25-80 tys. zł.
2.Citroen C3 Pluriel
Chcesz kupić oryginalne małe miejskie autko i rozglądasz się za Mini? Poebao do końca?
Ok, żeby nie było, jest to wyłącznie moje subiektywne zdanie ale C3 Pluriel to najlepsza propozycja w ramach małych "lajfstajlowych" aut nawiązujących do słynnych poprzedników. Fiat 500? Mini? Plażo proszę...
C3 Pluriel może być czym chcesz. Małym hatchbackiem, kabrioletem czy nawet kurde pick-upem. Co ciekawe jest ostatnim kabrioletem Citroena i to o dość specyficznej konstrukcji dachu. Opiera się ona bowiem na dwóch zdejmowanych, sztywnych pałąkach z którymi po zdemontowaniu nie bardzo jest co zrobić. Bo do bagażnika nie wejdą. Do auta wejdą za to wygodnie 4 osoby a do ich uciągnięcia najlepszy będzie benzynowa jednostka 1.6.
7-17 tys. zł.
3.Mazda 323F
Jeżeli do jakiegokolwiek samochodu pasuje określenie "pięciodrzwiowe coupe" to jest nim właśnie Mazda 323F z lat 1994-1998. BMW ze swoimi garbatymi autami z seri GT i X6 może się schować i płakać. Bardzo aerodynamiczna sylwetka nadwozia pozwala przy spokojnym operowaniu pedałem gazu uzyskać śmiesznie niskie zużycie paliwa. Śmiesznie niskie są również ceny tego bardzo udanego modelu zaczynające się od 2 a kończące na 10 tys. złotych. Gorzej jest gdy zajrzymy za kierownicę gdzie jest czarno i smutno a plastiki są twarde. Najlepszy silnik to benzynowe 1.8 o mocy 115 KM. Oczywiście jak to w Mazdach bywa przygotować się trzeba na obecność rudej koleżanki która ze smakiem wpierdziela drzwi i tylne nadkola.
4.BMW Z3 Coupe
Ja rozumiem że można być fanbojem Hondy, Seata czy Autobianchi i nie lubić BMW. Ja sam za nimi nie przepadam. Ale to auto to po prostu, wybaczcie określenie, cholernie mocny skurwysyn. Ma coś takiego czego nie ma wersja kabrio a do tego sprzedawał się w porównaniu do niej w ujemnej ilości. Przypomnijcie sobie kiedy ostatnio widzieliście coś takiego na ulicy. Z3 Coupe ma aparycję buldoga który tylko czeka żeby rzucić ci się do gardła i je rozszarpać. Nie lubie supersamochodów. Nie lubie BMW. Ale Z3 Coupe to ja szanuje. Co polecam i wam.
30 tys. zł.
5.Nissan Cube
Co do specyficznego designu Nissana w ostatnich latach zdania są podzielone. Jedni uważają takie modele jak Cube, Juke czy Murano CC czy Micra K12 za ciekawe i ładne. Inni najchętniej spalili by je na stosie. W mojej opinii, o ile Juke czy Murano to po prostu glutowate, brzydkie i ciasne wytwory korporacyjnego marketingu o tyle Cube to zupełnie inna bajka. Jest jedynym w Polsce, od czasów Tico i Suzuki Wagona R+, reprezentantem niezwykle popularnego w Japonii segmentu kei-car. Ten sympatyczny, pudełkowaty samochodzik to nic innego jak JDM w czystej postaci co czyni go sto razy ciekawszym niż każdy Juke czy Murano. Na rynku japońskim konkuruje między innymi z Toyotą Probox/Suceed. U nas jest bezkonkurencyjny. Ciekawą cechą tego modelu jest np. tylna szyba połączona z tą w prawym tylnym oknie co sprawia że auto jest z tej strony o kilka cm dłuższe. Wnętrze natomiast, jak mówią designerzy Nissana, inspirowane było kształtami jacuzzi  tak by "promować komfortową i przyjacielską atmosferę". Ciekaw jestem czym inspirowane było wnętrze np. w Juku. Tylną ścianką mikrofalówki? Dnem butelki PET?
Jedna z moich sąsiadek ma pięknego śliwkowego Cube'a. I wiecie co? Cholernie chciałbym ją poznać bo to musi być fascynująca osoba.
13-30 tys. zł.
6.Renault Avantime/Vel Satis
Tych aut przedstawiać nie trzeba. Podobnie jak C6 wyprzedziły gusta i psychikę klientów o co najmniej 20 lat, co okazało się ich gwoździem do trumny. W przypadku Avantime'a dołożyły się do tego niezbyt udane diesle 2.2 dCi przez które wiele z 8720 wyprodukowanych egzemplarzy po prostu oddano na złom. Do legendy przeszedł już Avantime ze złomu przy Strażackiej oddany tam w stanie jak prosto z ulicy, nie rozbity ani nie rozszabrowany. Wrażeń z jazdy tym wielkim akwarium na kołach podobno nie da się opisać (ależ testowałbym!). Szkoda że w parze z efektownym designem nie idzie wykonanie i spasowanie wnętrza. Słynne są już schowki które same otwierają się podczas jazdy.
W innej lidze grają także same nazwy tych aut. Vel Satis to skrót od Velocite et Satisfaction (fr. prędkość i satysfakcja) a Avantime to połączenie słów Avant (fr. naprzód) i time. Nazwy wiatrów nie wydają się już tak oryginalne, n'est-ce pas?
Avantime ok. 20 tys. zł
Vel Satis 5-40 tys. zł.
7.Peugeot 1007
To już kolejne francuskie auto w tym zestawieniu. Nie powiem że nie zrobiłem tego z pewnym rozmysłem. Powiedzcie sami, czy widzieliście kiedyś Niemca który zaprojektował coś oryginalnego i ekscytującego? Nie? Ja też nie.
Peugeot 1007 to kolejna średnio udana pod względem sprzedażowym próba francuzów zawojowania segmentu samochodowego ciekawym rozwiązaniem konstrukcyjnym. Oryginalności odmówić jej nie można. Dość poręczne muszą być te drzwi w wiecznie zakorkowanym i zastawionym samochodami mieście pokroju Paryża czy Londynu gdzie znalezienie odpowiednio szerokiego miejsca do parkowania graniczy z cudem. Dobrze że w Warszawie nasze władze robią wszystko co w ich mocy by rozładować korki. A nie czekaj...
Tak czy siak pomysł z pomysł z przesuwnymi, jak w vanach, drzwiami jest świetny i z pewnością stanowi coś co będzie wyróżniać to auto za kilkanaście lat. Oczywiście o ile za kilkanaście lat ktokolwiek będzie w stanie się do niego dostać ponieważ jak donoszą użytkownicy to właśnie te drzwi są cholernie awaryjne. Do tego drzwi kierowcy nie można otworzyć podczas tankowania ponieważ wchodzą w kolizję z pistoletem dystrybutora. Narzekania słychać także na zabrudzone prowadnice.
Do miasta najlepiej nadają się silniki benzynowe i diesle o pojemności 1.4
12-14 tys. zł.
8.Chrysler PT Cruiser
Stylistyka retro i nawiązania do produkowanych w zamierzchłych czasach modeli stały się ostatnio modne. Marka Fiat próbuje nawet oprzeć na tym całą swoją gamę co, jak pisałem już wcześniej, doprowadzi za jakiś czas do jej spektakularnego upadku.
Prekursorem tego popularnego obecnie nurtu był Chrysler PT Cruiser który miał stanowić nawiązanie do modeli marki z lat '30 i '40. Wyszło jak wyszło ale przyznać trzeba że auto przykuwało uwagę i nadal może na ulicy powodować obrót głowy. Zwłaszcza że jest do bólu wręcz amerykańskie. Wielkie, masywne i czołgowate.
Pamiętam jak w późnych latach '90 poleciałem jako dziecko z rodzicami do USA. W Nowym Orleanie przez jednym ze sklepów stał jako reklama właśnie PT Cruiser. Oświadczyłem wtedy kategorycznie że rodzice mają takiego kupić. A przypominam że były to czasy w których wciąż uparcie twierdziłem że Fujifilm to tak naprawdę FUJ FILM i dziwiłem się jak można tak nazwać firmę a moją główną rozrywką było oglądanie Smerfów. Ech, złote czasy.
Szkoda że po liftingu zlikwidowano ten zajebisty grill do samej ziemi. O to przecież chodziło. Tak było w furach z lat '30. 
6-34 tys. zł.
9.Mazda 121
Znana w gronie koneserów pod sympatyczną nazwą "jajeczko". Lubiana przez kolegę Basistę. Posiada jedną cechę która niezaprzeczalnie dodaje jej zajebistości. Faltdach. To z jego powodu CC Soleil jest już pełnoprawnym youngtimerem. No i ma spory prześwit większy niż wiele obecnie produkowanych krosołwerów. Dobra to dwie cechy. A! Do tego dochodzą fajne, sensowne, dające się zagazować silniczki 1.3 54 KM. To trzy. Trzy cechy które sprawiają że to sympatyczne i oryginalne auto.
1,5-4 tys. zł.
10.FSM Cinquecento 900
Cinquecento youngtimerem? Wersja Soleil jest nim od dawna, a już niedługo do tego grona dołączą wersje Sporting i 700 produkowane przez FSM na licencji, zanim jeszcze powstał FAP (co jest mało wdzięcznym skrótem od Fiat Auto Poland). Nie twierdzę że wszystkie siedemsetki będą youngtimerami ale te z pierwszego roku produkcji ze znaczkami "FSM Fiat licence" staną się nimi na pewno. Zwłaszcza że zostały ich jakieś mikroskopijne ilości.
CC to auto wielu zalet i zachwalać go nie trzeba. Dość powiedzieć że dziecięciem będąc wożony byłem czerwonym egzemplarzem i bardzo sobie chwaliłem. Warto więc poszukać zadbanego FSM Cinquecento od jakiegoś grzyba i cieszyć się fajnym i rzadkim jeździdełkiem za grosze.
800-6 tys zł

Jak widać przyszłe youngtimery znaleźć można w każdym segmencie. Od aut sportowych (jak BMW) przez limuzyny (C6) aż po miejskie toczydełka (CC czy Mazda 121). Trzeba tylko wiedzieć czego i jak szukać. Nie twierdzę że te modele za kilka lat odsprzedacie za niewiadomo jakie pieniądze. Ale z pewnością wzbudzą wtedy zainteresowanie i bez skrupułów można będzie ładować się nimi na zloty youngtimerów słuchając pysznego bulu dópy.

7 komentarzy:

  1. Zajumałeś mi temat na wpis :-( Ale za pewien czas i tak zrobię i porównamy nasze listy. Ze 2-3 punkty styczne będą, to już mogę powiedzieć.

    A, i jeszcze jedno - "jajeczko" to już jest jaktajmer. Borze, jak ja je lubię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rób rób będzie pole do dyskusji. Czekam. Co do tych pkt. stycznych to pozwól że obstawię C6 i Cube'a?

      Usuń
    2. Cholera, wziął i zepsuł. Jeszcze jeden jest, ale ćśśśśś ;-)

      Po prostu nie będę się spieszył, i tyle.

      Usuń
  2. Kurde, praktycznie w 100% się zgadzam!
    Oprócz tego, że 121 faltdach miała jako opcję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No rzeczywiście. Moja mea culpa. Ale wciąż to sympatyczne autko.

      Usuń
  3. C6 - bardzo zgoda!
    C3 Pluriel - nie, ten pojazd jest po prostu głupi. Nic więcej, nic mniej. Rozwiązanie dachu bezsensowne, technicznie niczym się nie wyróżnia, stylistyka też jakaś bez wielkiego polotu
    323F - no nie wiem, silnikowo jest do bólu przeciętna. Choc fakt, wygląda bardzo ładnie
    Z3 oupe - jak najbardziej, mimo, że technicznie oparte o E36
    Cube - w Polsce się faktycznie wyróżnia, ale poza tym to zwykły pudelkowaty japoński van, jakich u nich pełno
    Avantime jak najbardziej, ale Vel Satis!? Toż to najbrzydsze, najbardziej niespójne auto, jakie zaprojektowało Renault!Luksusowa limuzyna, która nie jest jakoś przesadnie luksusowa, ani tym bardziej nie jest limuzyną. Zwyczajnie głupie, bez nawet odrobiny uroku, a już na pewno nie warte zachowania. No chyba, ze jako przestroga. Avantime byl chociaż totalnie odjechany i nie próbował się na siłę wpasować w rynek. Vel Satis był po prostu bez sensu.
    1007 - no dobra, pomyusł faktycznie dobry. Choć wykonanie koszmarne
    PT Cruiser - jak najbardziej. Choć to auto przechodzi dziwną drogę. W momencie premiery fajne, po kilku latach brzydkie, teraz znów fajne :)
    121 - śmieszne dziwadło, niech będzie :)
    CC - a to już nie jest youngtimer?

    Oczywiście wszystko powyższe to wyłącznie moja opinia, a wpis i tak się fajnie czytało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo że opinię każdy ma swoją ale podyskutować można :)
      Generalnie patrzyłem na to zagadnienie z punktu widzenia rynku polskiego. Stąd na przykład jest tu miejsce dla Cube'a. Bo u nas jest to fura bardzo rzadka.

      Co do C3-Moim zdaniem głupi to jest np. Mini a C3 jest ciekawy właśnie ze względu na ten idiotyczny dach. Citroen chciał zrobić wielozadaniowy samochodzik (hatch, pickup, kabrio) ale ze względu na ten dach tak naprawdę nie da się sensownie używać żadnej z nich. Jaktajmer!
      Cube-Jak pisałem wyżej. Patrzę na to z perspektywy rynku w PL. Jak za 20 lat zobaczymy na zlocie Cube'a to opad szczęki gwarantowany. Natomiast wiem że w Japonii jest to odpowiednik czegoś w rodzaju naszego Golfa TDI.
      Vel Satis-Mówisz że Avantime był odjechany. Tak samo jak, moim zdaniem, Vel Satis. Mówiąc "limuzyna" wizualizujesz sobie coś między Audi A6 a Mercedesem E. Klasycznego sedana, najlepiej czarnego. Tymczasem Vel Satis ten stereotyp przełamuje i pokazuje że można zrobić limuzynę nie będącą klasycznym sedanem, wyglądającą ciekawie (przynajmniej dla mnie) i do tego wcale nieźle wyposażoną (za ok. 20 tys. dostaniesz egz. z tempomatem, automatem, w skórze, z nawigacją, w pełnej elektryce i z PDC czyli wszystkim tym co ma odpowiednik z Mercedesa czy Audi). Inną kwestią jest wykonanie, które nie oszukujmy się było gówniane.
      CC-kwestia sporna. Jak dla mnie brakuje mu tak ok. roku-dwóch żeby ceny zaczeły rosnąć zamiast maleć.

      Usuń