Stało się. Pora pokazać że nie tylko o starych samochodach jestem w stanie coś napisać. Dlatego dziś przyjrzymy się obecnie oferowanej w Polsce gamie Chevroleta.
Każdy ma swoją ulubioną markę samochodów. W moim wypadku są to Chevrolet (ze względu na rozsądne i solidne wozy) i Peugeot (to jest miłość absolutna i niewytłumaczalna. 406 Coupe <3). Obecna gama Chevroleta w naszym pięknym kraju liczy 6 modeli w tym 2 auta miejskie, kompakt, minivana i 2 suvy. Czyli oferta skrojona dosyć klasycznie, bez żadnych crossoverów sedan w stylu coupe. Niektórzy powiedzą nawet, że skrojona idealnie dla grzybów. Możliwe. Niezaprzeczalnym jest że Chevrolet na polskim rynku jako korporacyjny spadkobierca Daewoo przejął jego klientów czyli starsze osoby śmigające dotychczas Tico i Lanosami. Nie powinno nam to jednak przesłonić faktu że od wejścia na rynek Chevy wykonał ogromną zmianę wizerunkową i jakościową stając się zupełnie sensowną alternatywą dla europejskich marek. Szkoda tylko że marka ta nie jest obecna w segmencie klasy średniej gdzie modele Malibu i Impala, gdyby były sprzedawane na starym kontynencie mogłyby spokojnie powalczyć z Passatem czy Peugeotem 508.
Niestety głupia korporacyjna polityka General Motors stała się już wręcz legendarna. I właśnie w jej myśl jakiś ważny prezes wymyślił że z dwóch marek GM w Europie istnieć przestanie Chevrolet a na rynku pozostanie Opel produkujący samochody nudniejsze niż raport z sesji rady gminy w Mlądzu. Bo o ile Chevrolety można uznać za auta dla grzybów to Ople są autami dla kapeluszników i niedzielnych kierowców którzy o prowadzeniu samochodu mają pojęcie podobne co ja o fizyce kwantowej. Jakiś wóz przed tobą wykonał właśnie nagły i niespodziewany manewr oskrzydlający przecinając trzy pasy? Istnieje 99.999% prawdopodobieństwo że jest to Opel pilotowany przez wąsatego pana po pięćdziesiątce w wędkarskiej kamizelce albo najnowsza Insignia CDTI BiTurbo z przedstawicielem handlowym firmy produkującej grzejniki za kierą. Jak to mówili starożytni: "Tertium non datur"...
Po tym przydługim wstępie przejdźmy do obiecanego przeglądu gamy Chevroleta który w styczniu 2015 ostatecznie zniknie z naszego rynku. Więc pamiętajcie. To już ostatnia okazja żeby sprawić sobie sensowny wóz za nieduże pieniądze.
SPARK
Jest to właściwie stary dobry Matiz przestylizowany by wyglądał groźniej i bardziej bojowo. Uwierzcie mi siedziałem jako pasażer zarówno w Matizie jak i Sparku i nie ma absolutnie żadnej różnicy. Żodyn. Niestety wraz z popisami designerów zginęły resztki ładowności i przestrzeni w kabinie którymi kusiło małe Daewoo. Obecnie Spark może pochwalić się tylko 170l pojemności bagażnika gdzie już od kilku lat w tej klasie standardem jest ponad 200 l. Innym problemem najmniejszego Chevroleta jest także widoczność wnętrza kształtująca się na poziomie znanym z czołgów T-72 czyli dość nikłym. Jest to zasługą masywnych słupków A i miniaturowej tylnej szyby. Jeśli ktoś używa tego typu auta wyłącznie jako wózka na zakupy niech bierze "gołą" wersję LS za 29 900 zł. Jeśli jednak Spark ma przypominać pełnowymiarowy samochód warto dopłacić 5000 i kupić wersję LT z klimą i radiem.
Polecamy: Jednostkę 1.2 82KM. Jest to nowszy silnik, za sprawą swoich 82 km dosyć żwawy i niewiele palący (realne spalanie ok.7l/100km w mieście-potwierdzone info)
Nie polecamy: Silnika 1.0 68 KM. Nie jedzie, pali tyle co 1.2 i jest konstrukcją Daewoo pamiętającą czasy Matiza. Tyle że wtedy był topową jednostką...
AVEO
Dobra chyba pora to przyznać publicznie. W tak młodym jak mój wieku jestem najprawdopodobniej mentalnym grzybem. Dlaczego? Otóż mi Aveo zwyczajnie się podoba. Nie zgadzam się z poglądem że kupno Aveo w młodym wieku to objaw przedwczesnego umysłowego zestarzenia się. Sylwetka wersji sedan jest ciekawa i nietypowa zwłaszcza w przedniej części nadwozia. Poza tym Aveo bije na głowę wszystkie auta miejskie pod względem przestronności i ilości miejsca w kabinie. Dostępne są 4 silniki benzynowe i 2 diesle. W wersji 1.4 LT za 48 500 dostaniemy m.in klimę, radio, szyby w prądzie i kilka innych przydatnych bajerów. Od tego pułapu dopiero zaczynają się ceny np. nieco mniejszego Forda Fiesty z silnikiem 1.2.
Polecamy: Silniki 1.4 100KM i 1.6 115KM. Są w miarę dynamiczne i łatwo można założyć do nich LPG.
Nie polecamy: 1.3 diesel. Jednostka z Fiata ma "zerojedynkową" charakterystykę pracy. Jedzie tylko i wyłącznie przy wciśniętym do podłogi gazie i jest niewspółmiernie głośna. Jej jedyną zaletą jest niewielkie spalanie.
CRUZE
Model na którym na dobrą sprawę opiera się gama Chevroleta. Jest bezpośrednim następcą modelu Lacetti i przynajmniej dla mnie jest przeorgazmicznie piękny. Możliwe że ja naprawdę mam spaczone poczucie estetyki ale Cruze sedan jest dla mnie jednym z ładniejszych aut dostępnych obecnie na rynku po Peugeocie 508 i Audi A3 w sedanie (tak, chyba się starzeje rzeczywiście bo spodobało mi się Audi...O tempora, o mores...). Poza tym Cruze dzieli sporo rozwiązań technicznych z Astrą IV co pozwala na ratowanie się podzespołami z Opli przy niektórych naprawach. Wnętrze Cruze'a pod względem przestronności i obszerności wyznacza klasowe standardy. Na wyróżnienie zasługuje również wyposażenie które w topowej wersji LTZ jest bardzo bogate (klim. automatyczna, radio CD i MP3, czujniki parkowania czy dost. bezkluczykowy) przy stosunkowo niskiej cenie samochodu (ok.67000 zł za wersję 5d). Za podobnie wyposażoną Kię Cee'd zapłacić trzeba ponad 76 tys. złotych a Toyota to wydatek niemal 85 tys. zł. Wadą flagowego modelu Chevroleta jest miękki układ kierowniczy i niedostępność w ofercie 6-biegowej przekładni z najsensowniejszym silnikiem 1.8
Polecamy: Benzynowy silnik 1.8 141 KM może nie jest królem sprintu spod świateł ale nie ma turbo a poza tym można zamówić go z fabrycznym LPG co z pewnością ucieszy miłośników ciułania złotóweczek za wszelką cenę.
Diesel 2.0D 163KM. Jest to silnik konstrukcji Volkswagena doskonale znany z Golfa jako 2.0 TDI. Szybki, oszczędny i niezawodny.
Nie polecamy: 1.4T 140KM. Ten silnik zwyczajnie za dużo pali jak na swoje, umówmy się, skromne możliwości. 1.6 117KM. Tą podstawową jednostkę cechuje brak mocy i jazda nią w trasie to udręka.
ORLANDO
Ogromny, pojemny minivan w którym na spokoju usiądzie siedmiu pasażerów. Żyć nie umierać. Bardzo sensowne auto, sąsiad ma i nie narzeka. Z całą pewnością jest sporym zagrożeniem dla francuzów którzy zawłaszczyli segment minivanów modelami 5008, Scenic czy C4 Picasso. Jedyne czego nie rozumiem to, to całe marketingowe gadanie o tym, że "Orlando łączy w sobie cech SUVa i minivana". Po co tak mydlić ludziom oczy? Orlando nic z SUVem wspólnego nie ma, w żadnen teren nie wjedzie i nawet napędu 4x4 nie można do niego założyć.
Polecamy: Podobnie jak w przypadku Cruze'a silniki 1.8 i 2.0D
Nie polecamy: Jak wyżej. Odpada 1.4T.
TRAX
Bez komentarza. Bezsensowny model będący klonem Opla Mokki, który powinien jak najszybciej zniknąć z oferty by nie psuć opinii Chevroletowi który jest słynny z produkcji chociażby takich terenówek jak Suburban czy Tahoe. Największą wadą jest glutowate, nieproporcjonalne nadwozie które wygląda jakby miało się przewrócić przy najmniejszym podmuchu wiatru. W kabinie miejsca nie ma za przysłowiowy grosz. Jakby tego jeszcze było mało wersje 4x4 oferowane są tylko i wyłącznie z silnikami 1.4T i 1.7D za odpowiednio 82 i 90 tys. zł. Trax pozujący na modny, lajfstajlowy miejski crossover jest głupotą do ntej potęgi.
Polecamy (jak trzeba to trzeba): 1.7D 163KM AWD
Nie polecamy: 1.6 115KM FWD
CAPTIVA
Największy SUV w ofercie Chevroleta to dosyć stara konstrukcja która zadebiutowała prawie 10 lat temu. Widać to głównie we wnętrzu które w porównaniu do Traxa jest dosyć archaiczne. Poza tym materiały wykończeniowe Captivy mają jedną funkcję o której nie piszę producent w żadnych folderach reklamowych. Jest to funkcja przeraźliwego skrzypienia podobna do tej jaką posiadał tylny most w Polonezach Caro. Archaiczne są także benzynowe silniki Captivy które pożerają ilości paliwa podobne do tych zużywanych przez amerykańskie wojska atakujące Irak. Najsensowniejszym wyborem będzie tu jeden z diesli. Ogólnie Captiva to kawał sensownego auta rodzinnego za rozsądną cenę które co prawda już lekko się zestarzało ale nadal walczy z młodszymi konkurentami.
Polecamy: 2.2D 184KM AWD. Mocny diesel pozwala na w miarę ekonomiczną i zarazem dynamiczną jazdę.
Nie polecamy: 3.0 258KM. Spalanie tego silnika prędzej czy później zmusi cię do inwazji na jakiś mały, zasobny w ropę kraj najlepiej w zatoce Perskiej...
To już wszystko na dzisiaj. Jeśli odzew będzie pozytywny może spróbuję coś pokombinować z innymi markami.
Dla tych którzy niechybnie napiszą że sprzedałem się Chevroletowi: Tak, GM zapłaciło mi tyle że jutro rzucam wszystko i wyjeżdżam na Kiribati.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SUV. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SUV. Pokaż wszystkie posty
środa, 30 kwietnia 2014
piątek, 4 kwietnia 2014
Ranking "najgłupsze z najgłupszych" czyli TOP 10 najdurniejszych SUVów-CZ.1
SUV czyli samochód sportowo-użytkowy to idea która odrzuca mnie na równi z kawą bezkofeinową, posiadaniem Passata czy telewizją śniadaniową. To znaczy bardzo. Ogólnie taki SUV to coś co pragnąc łączyć wiele zastosowań nie nadaje się tak naprawdę do niczego. Bo, spójrzmy prawdzie w oczy, dzisiejsze SUVy nie są ani sportowe (spróbujcie przejechać tymi wielkimi, wysokimi lodówkami chociaż okrążenie na dowolnym torze-gwarantuje, że po czymś takim zgodzicie się oddać komukolwiek oszczędności swojego życia byleby tylko nie powtarzać tego traumatycznego doświadczenia) ani terenowe (na dobrą sprawę duża część crossoverów ma prześwit podobny do mojego Chevroleta). SUV został stworzony po to by prezesi banków i agencji marketingowych mieli co kupować żonom by nie uciekły ze swoimi instruktorami fitness. Został stworzony po to by owe żony czuły się na drodze bezpieczniej (jako że zazwyczaj mają nikłe pojęcie o prowadzeniu pojazdów mechanicznych), mogły przejeżdżać przez progi zwalniające na osiedlowych uliczkach z prędkością 80 km/h i by mogły podjechać po swoje dzieci do przedszkola (do czego normalnym ludziom wystarcza samochód osobowy...). Jest to więc idea głupia, absurdalna i bezsensowna lecz niestety szybko zbierająca zwolenników zarówno na polskim jak i światowym rynku. Dziś udamy się w podróż ulicą wspomnień, przypominając sobie najgłupsze i najbardziej nieudane modele tego segmentu. Zapraszam.
1.SAAB 9-7X
Mój cichy faworyt całego zestawienia i model który w gruncie rzeczy skłonił mnie do napisania go. Saab zawsze, od dawien dawna, był marką, którą kupowało się by pokazać że jest się nieszablonowym i nie myśli się utartymi schematami. Stał się on symbolem auta dla statecznego lekarza albo prawnika. Jaka zatem była recepta GM, na ratowanie Saaba gdy marka popadła w kłopoty finansowe? Wprowadzenie klasycznego sedana, odwołującego się do tradycji ale i zapewniającego dyskretne wyróżnienie z tłumu? Projekt małego hatchbacka, przypominającego popularnego krokodyla? Nie. Któryś z prezesów wymyślił, że idealnym sposobem będzie rozpoczęcie sprzedaży wielkiego jak stadion Narodowy SUVa w amerykańskim stylu, opartego na Chevym Trailblazerze, z przodem od modelu 9-5 (ZOSTAWILI MU NAWET TYLNE ŚWIATŁA OD TRAILBLAZERA NA BOGA OJCA!!!). Iście genialne. Niestety niewielu szwedzkich lekarzy dało się nabrać na tą potiomkinowską maskaradę i niedługo potem Saab mógł już wąchać kwiatki od dołu.
2.NISSAN JUKE
O Juke'u pisałem już kiedyś TUTAJ więc nie ma potrzeby żebym się powtarzał. Dodam tylko, że jeśli kiedykolwiek zostanę zamordowany to zrobi to z pewnością właściciel Juke'a za wyzwierzęcanie się nad jego ukochanym modelem. Cóż, ce la vie, jak to mówią...
3.FIAT 500X
Oparcie całej gamy modelowej na wariacjach popularnej pięćsetki to dla niegdyś popularnej marki Fiat, pierwszy dzwonek do trumny (Hmm, nie ma chyba takiego związku frazeologicznego...). Wprowadzenie 500 było takim hitem, że kierownictwu Fiata odbiło i postanowiło popełnić samobójstwo. Bo inaczej nie da się określić zamiany całej gamy normalnych modeli na modele powiedzmy "lajfstajlowe". To tak jakby Citroen zaczął sprzedawać nagle tylko modele linii DS. Ludzie chcą normalnych fur i niezrozumienie tej prostej prawdy doprowadzi Fiata do ruiny a 500X stanie się tego symbolem.
Abstrahując już zresztą od czynników ekonomicznych, wariacje pięćsetki są zwyczajnie brzydkie i oferowane z kretyńskimi silnikami wśród których przoduje 0.9 TwinAir (produkowany zresztą w PL). Jest to silnik który nie jedzie tak bardzo, że nawet przemieszczające się kontynenty są szybsze.
4.FORD FLEX
Perfekcyjny przykład tego jak nie należy robić samochodów. Pudełkowaty, wielki jak stodoła z 3,5 litrowym ECOBoostem. Tak btw, czy to nie zabawne nazwać ponad 3,5 litrowy silnik o mocy 355 KM, eco? Z pewnością po przejeździe takiej stodoły jak Flex 3.5 V6 ECOBoost, trawa zaczyna sama rosnąć, kwiaty odżywają i zaczynają kwitnąć a ptaki śpiewają ze zdwojoną siłą.
Mi osobiście Flex kojarzy się z tymi samochodami grającymi w różnych filmach o przyszłości. Jeśli tak ma wyglądać przyszłość, to ja przepraszam...
5.HONDA ACCORD CROSSTOUR
Jak dla mnie ten model wygląda jak zwykły Accord po lekkim wylewie. Skądinąd ładna sylwetka klasycznego Accorda, została haniebnie zeszpecona przez garb w tylnej części nadwozia i dodanie 2-3 cm prześwitu więcej. Accord Crosstour to kwintesencja obecnego trendu w motoryzacji to znaczy produkcji "sportowych miejskich crossoverów sedanów o linii coupe", które z kupę to mają tyle wspólnego, że ją przypominają. Poza tym wyobraźcie sobie jak to pięknie musi się nie trzymać na zakrętach mając środek ciężkości wysunięty tak bardzo do góry i za tylną oś.
Część druga niedługo, watch out!
1.SAAB 9-7X
Mój cichy faworyt całego zestawienia i model który w gruncie rzeczy skłonił mnie do napisania go. Saab zawsze, od dawien dawna, był marką, którą kupowało się by pokazać że jest się nieszablonowym i nie myśli się utartymi schematami. Stał się on symbolem auta dla statecznego lekarza albo prawnika. Jaka zatem była recepta GM, na ratowanie Saaba gdy marka popadła w kłopoty finansowe? Wprowadzenie klasycznego sedana, odwołującego się do tradycji ale i zapewniającego dyskretne wyróżnienie z tłumu? Projekt małego hatchbacka, przypominającego popularnego krokodyla? Nie. Któryś z prezesów wymyślił, że idealnym sposobem będzie rozpoczęcie sprzedaży wielkiego jak stadion Narodowy SUVa w amerykańskim stylu, opartego na Chevym Trailblazerze, z przodem od modelu 9-5 (ZOSTAWILI MU NAWET TYLNE ŚWIATŁA OD TRAILBLAZERA NA BOGA OJCA!!!). Iście genialne. Niestety niewielu szwedzkich lekarzy dało się nabrać na tą potiomkinowską maskaradę i niedługo potem Saab mógł już wąchać kwiatki od dołu.
2.NISSAN JUKE
O Juke'u pisałem już kiedyś TUTAJ więc nie ma potrzeby żebym się powtarzał. Dodam tylko, że jeśli kiedykolwiek zostanę zamordowany to zrobi to z pewnością właściciel Juke'a za wyzwierzęcanie się nad jego ukochanym modelem. Cóż, ce la vie, jak to mówią...
3.FIAT 500X
Oparcie całej gamy modelowej na wariacjach popularnej pięćsetki to dla niegdyś popularnej marki Fiat, pierwszy dzwonek do trumny (Hmm, nie ma chyba takiego związku frazeologicznego...). Wprowadzenie 500 było takim hitem, że kierownictwu Fiata odbiło i postanowiło popełnić samobójstwo. Bo inaczej nie da się określić zamiany całej gamy normalnych modeli na modele powiedzmy "lajfstajlowe". To tak jakby Citroen zaczął sprzedawać nagle tylko modele linii DS. Ludzie chcą normalnych fur i niezrozumienie tej prostej prawdy doprowadzi Fiata do ruiny a 500X stanie się tego symbolem.
Abstrahując już zresztą od czynników ekonomicznych, wariacje pięćsetki są zwyczajnie brzydkie i oferowane z kretyńskimi silnikami wśród których przoduje 0.9 TwinAir (produkowany zresztą w PL). Jest to silnik który nie jedzie tak bardzo, że nawet przemieszczające się kontynenty są szybsze.
4.FORD FLEX
Perfekcyjny przykład tego jak nie należy robić samochodów. Pudełkowaty, wielki jak stodoła z 3,5 litrowym ECOBoostem. Tak btw, czy to nie zabawne nazwać ponad 3,5 litrowy silnik o mocy 355 KM, eco? Z pewnością po przejeździe takiej stodoły jak Flex 3.5 V6 ECOBoost, trawa zaczyna sama rosnąć, kwiaty odżywają i zaczynają kwitnąć a ptaki śpiewają ze zdwojoną siłą.
Mi osobiście Flex kojarzy się z tymi samochodami grającymi w różnych filmach o przyszłości. Jeśli tak ma wyglądać przyszłość, to ja przepraszam...
5.HONDA ACCORD CROSSTOUR
Jak dla mnie ten model wygląda jak zwykły Accord po lekkim wylewie. Skądinąd ładna sylwetka klasycznego Accorda, została haniebnie zeszpecona przez garb w tylnej części nadwozia i dodanie 2-3 cm prześwitu więcej. Accord Crosstour to kwintesencja obecnego trendu w motoryzacji to znaczy produkcji "sportowych miejskich crossoverów sedanów o linii coupe", które z kupę to mają tyle wspólnego, że ją przypominają. Poza tym wyobraźcie sobie jak to pięknie musi się nie trzymać na zakrętach mając środek ciężkości wysunięty tak bardzo do góry i za tylną oś.
Część druga niedługo, watch out!
wtorek, 19 listopada 2013
Youngtimer Alert: 1990 Volkswagen Golf II Country 1.8
Ciekawa uterenowiona wersja Golfa Syncro powstała w 1990 roku w liczbie 8000 sztuk co czyni z niego dzisiaj prawdziwego youngtimera. Na otomoto jest jeden, do wyrwania, za niecałe 8 tys. chyba. Dałbym maks. 3-4 tys. i bym śmigał, mówiąc że jeżdzę prestiżowym SUVem z koncernu VAG. Dobry trolling jest dobry co tu dużo mówić. Z innej beczki, dzisiejszy post prowadzi nas do wpisu który planowałem już od jakiegoś czasu, czyli felietonu p.t. "Czemu nie poważam SUVów". Stay tuned.
Te ejtisowe kalkomanie na autach zawsze wprawiają mnie w melancholię...
Te ejtisowe kalkomanie na autach zawsze wprawiają mnie w melancholię...
Subskrybuj:
Posty (Atom)















