sobota, 14 marca 2015

Dlaczego nie publikuje? (I niewielka dygresja)

Witam wszystkich tych którym po miesięcznej przerwie jeszcze chce się tu zaglądać.
Tym którzy dawno odpuścili wcale się nie dziwię. Wszak jak napisał ostatnio, kreujący się na guru motoryzacyjnej blogosfery, Złomnik "Podstawową wadą bloga jest brak aktualizacji‚ która powoduje że nie warto na niego zaglądać".
Powyższy cytat pochodzi z wpisu "Top 5 blogów motoryzacyjnych według złomnika". Kolejnego wpisu który uwidocznia ciekawą rzecz. A mianowicie dość niepokojącą tendencję do deprecjonowania cudzego wysiłku i wpadanie w mentorski, wkurbiający ton wobec innych blogerów motoryzacyjnych. Ton pod tytułem " Jestem dziennikarzem motoryzacyjnym w prasie drukowanej, piszę od X lat, więc mam prawo zmieszać wszystkich którzy zaczynają z błotem i pozbawić ich jakichkolwiek resztek motywacji". Brawo. Tym właśnie różni się grzyb (myślący na zasadzie: "co te głupie młode, co one wiedzo") od normalnej osoby bez napinki (która patrząc na inne blogi myśli "ja robię swoje, oni robią swoje, trzymajmy kciuki żeby się kiedyś wyrobili i nauczyli ciekawie pisać"). Może Złomnik powinien bardziej skupić się na tym na czym się zna czyli opowieściach z krainy mchu, rdzy, grzybologiki i dziwnych busów. Naprawdę jestem pełen podziwu dla jego kunsztu autorskiego, wiedzy czy lekkości pióra i czytam każdy wpis. Ale tego typu wpisy na długo pozostawiają niesmak i poczucie lekkiego zażenowania poczuciem wyższości autora. Taki chociażby Blogo, którego sam Złomnik nazywa nestorem blogosfery i który bloguje o kilka lat dłużej, jeszcze nigdy nie wypowiedział się w tym tonie bo prawdopodobnie doskonale rozumie że sam kiedyś, tak jak każdy, też zaczynał. A poza tym nie jest dziennikarzem poczytnej, niemieckiej gazety...

Kończąc dygresję i zaczynając właściwy wpis. Dlaczego od miesiąca nie pojawiła się żadna aktualizacja?
Poniekąd trochę z braku czasu. Czy to oznacza że porzuciłem budowanego od dwóch lat bloga? Nie. Po prostu pracuje obecnie nad pewnym projektem który, mam nadzieję ubogaci i sprofesjonalizuje tą stronę, nada jej zupełnie nową formę. A to musi zająć trochę czasu. Mam nadzieję że wszystko uda się zakończyć i skleić do końca przyszłego tygodnia. Jeśli tak, to wtedy powinny zacząć się pojawiać nowe wpisy. Oczywiście kontent pozostanie generalnie taki jak był, z moją osobą jako autorem. Tak więc nie spodziewajcie się zmiany dotychczasowego stylu pisania na jakiś nieco bardziej przystępny do przyswojenia :)

I jak zwykle, dygresja wyszła dłuższa niż główna część wpisu. Cóż, cały ja.

Mustang w barwach State Troopers czyli końcowe zdjęcie bez związku z wpisem

6 komentarzy:

  1. Trzymam kciuki za nowe wpisy. I cóż rzecz mogę, napisać znaczy się: mnie ten mentorsko-moralizatorski ton Złomnika też wytrącił z równowagi. Nie piszę bloga (w jakiś sposób go współtworzę od strony zdjęciowej, [trudna być język polska]), co nie znaczy, że nie umiem wczuć się w "motywację ofiary" i wykminić, że ten sposób podejścia do tematu, wymaga natychmiastowej konsumpcji Snickersa. Albo dwóch. Bo Tymon zaczyna gwiazdorzyć od jakiegoś czasu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tam wysłałem Pobliską i nie spodziewałem się żadnej czołówki i pewnie jestem w tych 90% "zwykłych ludzi", ale pisać trzeba bo jest zapotrzebowanie. Po prostu. Mamy swoich czytelników którzy dotąd nie mieli żadnych pretensji, a czytają każdy wpis, komentują i oczekują kolejnych. Trzeba kreować bloga po swojemu :)
    Podziwiam Cię za odwagę, Marcinie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj tam, oj tam!
    Twój blog, możesz sobie pisać kiedy Ci się podoba, i o czym Ci się podoba - nawet o czarnej VAG-inie. I nikomu nie musisz niczego tłumaczyć, nawet jak któryś coś skrytykuje. No.
    A fota fajna.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie na temat - trza się zgadać w sprawie Baleronowej. Bo wpisy wpisami, ale nic tak nie jara jak zakupy:D

    OdpowiedzUsuń
  5. Określanie jakości bloga tylko po częstotliwości wpisów na nim umieszczanych jest lekkim nieporozumieniem. Chyba że jest się przeświadczonym o własnej nieomylności

    OdpowiedzUsuń
  6. Spoko jest, pisac trzeba :)
    krzyss

    OdpowiedzUsuń